
Najbardziej tajemnicze miejsce w Poznaniu powstało niespełna ćwierć wieku temu. Nie wiadomo ani jakie było jego pierwotne przeznaczenie ani kto jest jego właścicielem.
Nikogo nie dziwią legendy, którymi przez wieki obrastają zamki, kościoły, dworki i pałace w całej Polsce. Tajemnicze zgony, rodzinne tragedie, nieszczęśliwe miłości i zdrady i w końcu duchy błąkające się po okolicy, to taki sam element turystycznych atrakcji jak wyrafinowana architektura i muzealne zbiory. A budynek stojący przy ulicy Krajanieckiej nosi w sobie tajemnicę permanentną, pierwotną. Nikt nie wie, po co został wybudowany. Tą pustkę wypełniają domysły, z których kilka zamieniło się już w prawdziwe miejskie legendy.
Zdaniem wielu osób miał w tym miejscu powstać szpital psychiatryczny. Za tym przeznaczeniem budynku miało przemawiać jego oddalenie od miasta i fakt, że jedna z kondygnacji jest pozbawiona okien. Tam, zdaniem zwolenników tej teorii, miały znajdować się izolatki. Na istnienie pozbawionego okien piętra zwracają też uwagę osoby, które są zdania, że pierwotnie w budynku miało znajdować się więzienie dla kobiet.
















